Stara Dębica

2002. Z archiwum Przeglądu Dębickiego. Jerzy Hausner – „Dębica nie będzie już extra klasą”

Takie stwierdzenie padło z ust przebywającego w Dębicy ministra pracy i polityki socjalnej Jerzego Hausnera podczas konferencji prasowej. Z silnych w latach 70-tych dębickich firm: Stomilu, Polifarbu i innych powinna rozwinąć się, zdaniem ministra, mała przedsiębiorczość, a nie „mały handel i geszeft”, który nie wróży dobrej przyszłości miastu.

Stwierdzeniem tym wydawał się być zaskoczony obecny na sali poseł Edward Brzostowski. Bardzo wielu mieszkańców miasta wciąż ma nadzieję, że za jego sprawą chociaż w części wrócą dobre, ”igloopolowskie” czasy. Słowa ministra tymczasem zdają się burzyć tę nadzieję. Minister Hausner mówił, że zna Dębice bardzo dobrze, bo jego żona pochodzi właśnie stąd i często tu bywają z wizytami rodzinnymi. Jego zdaniem miasto w najbliższym czasie nie ma szans powtórzyć okresu prosperity podobnej do tej z lat 70 i 80 – tych.

– Z pracowników dużych dębickich przedsiębiorstw powinni wyjść ci, którzy mogli stworzyć sieć firm zajmujących się małą przedsiębiorczością – mówił Jerzy Hausner. Miasto nie ma szans przeżyć z drobnego handlu i „geszeftu”, który w ostatnich latach zdominował lokalny rynek gospodarczy. Firmy te najczęściej zastanawiają się, jak przetrwać do najbliższego kwartału, nie stworzą miejsc pracy i nie dają szansy na korzystny rozwój miasta.
Niestety, prawda jest taka, że znaczna część zwalnianych pracowników z dużych dębickich firm zasiliła szeregi bezrobotnych i dziś szansa, aby właśnie oni stanowili siłę napędową dębickiej gospodarki jest żadna. Tym bardziej, że niejednokrotnie bardzo wysokie odprawy towarzyszące zwolnieniu zostały przeznaczone na „konsumpcję”; niewielu z nich zdecydowało się zainwestować otrzymane pieniądze np. we własną firmę. Ale jest również prawdą, że firmy zastanawiają się, jak przetrwać do następnego kwartału nie z powodu lenistwa ich właścicieli czy pracowników. Drakońskie koszty pracy i prowadzenia firm w Polsce, którą obecnie współrządzi Jerzy Hausner, mają w tym swój niemały udział, a tutaj zmian minister nie zapowiedział.


-Ale w Dębicy nie jest jeszcze tak źle – mówił na spotkaniu z mieszkańcami miasta w DK „Śnieżka” Jerzy Hausner. Są miejsca, gdzie bieda i beznadziejność jest tak powszechna, że nie wiadomo, jak pomóc takim regionom.
Podziękowania ministrowi Hausenrowi za odwagę i heroizm związane z przybyciem do miasta, gdzie mimo wszystko i tak jest bardzo ciężko, złożył Jan Mytkoś przedstawiając się „Jan Mytkoś. Polska”. Zadał ministrowi szereg pytań i podpowiedział kilka sposobów rozwiązania wielu problemów w kraju. Zdaniem Jana Mytkosia dziś tylko dwie grupy społeczne mają zagwarantowane minimum socjalne; kryminaliści i parlamentarzyści.
W Polsce powinny powstać ciężkie więzienia, dla najgroźniejszych przestępców, z zamykanym do ściany w ciągu dnia łóżkiem i pięciocentymetrową warstwą wody na podłodze. Bo dzisiejsze zakłady karne to ośrodki wczasowe, gdzie przestępcom przedmuchuje się aorty i leczy zęby. Na pełną ekspresji wypowiedź Jana Mytkosia Jerzy Hausner odpowiedział – Z większym umiarkowaniem powinien pan przedstawiać swoje poglądy. Pewnie kiedyś też przekonywał pan innych jak powinni robić, a ich sukcesy są połowiczne.


Pytania do ministra kierowało wiele osób zebranych na sali; byli wśród nich rolnicy, osoby prowadzące rodzinny dom dziecka i bezrobotni. Na wszystkie z nich minister starał się odpowiedzieć w miarę posiadanych możliwości, i niektórzy z zadających pytania byli raczej usatysfakcjonowani z odpowiedzi ministra. Niestety, obecni na sali przedsiębiorcy nie usłyszeli, na czym mają polegać ułatwienia w prowadzeniu działalności gospodarczej. Bo co prawda Jerzy Hausner zgodził się, że trzeba ograniczyć papierkową sprawozdawczość do ZUS-u, Urzędu Skarbowego itp., ale nad tym trwają dopiero konsultacje. Z wypowiedzi ministra wynika również, że nie ma szans, aby poluzować „zusowski kaganiec” nakładany na pracodawców, bo na te pieniądze czeka kilkumilionowa rzesza emerytów. Natomiast pracodawcy nie mają zakazu zatrudniania rencistów. Jeżeli jednak ich wynagrodzenie będzie wyższe niż 760 zł, będą musieli zapłacić większą składkę na Fundusz Pracy. Urlopy macierzyńskie zostały skrócone, bo takie są realia finansowe państwa, a Urzędy Pracy są „zasiłkowniami” i to Jerzy Hausner chce zmienić.


Na zakończenie spotkania w „Śnieżce” wstali prawie wszyscy obecni na sali, większość z zebranych klaskała. Nie bił braw młody bezrobotny mężczyzna, który wcześniej również pytał Jerzego Hausnera o kilka rzeczy, ale kompletnie nic nie zrozumiał z odpowiedzi ministra.
Stwierdzenie ministra Hausnera, że nasze miasto extra klasą już nie będzie to mało zachęcająca perspektywa dla jego obywateli, którzy wciąż mają nadzieję na lepszą przyszłość. Jeszcze mniej zachęca to do aktywności tych, którzy w trosce o dobro swoje i swoich najbliższych prowadzą drobny handel i „geszeft”. Oni, w przeważającej większości, jedynie mogą sobie życzyć, żeby to Państwo odp….przyło się od nich i ich pieniędzy. Z resztą poradzą sobie sami.


Krzysztof Czuchra
Przegląd Dębicki 5/2002

Shares